Ashley POV
-Zauważyłam,że jesteś powszechnie szanowany w Darku.-powiedziałam pijąc poranną kawę,którą zrobił mi Zayn.Stał oparty o blat,w samych bokserkach i koszulce i robił to samo co ja.
-Dobrze zauważyłaś.U nas jest coś takiego jak szacunek.
-Nie masz pojęcia jak jest w Breakers.-warknęłam wkurzona jego uwagą.-Poza tym my byliśmy pierwsi i jesteśmy silniejsi niż wy.
-Nie masz pojęcia jakie wtyki ma Harry,skarbie.
-Jest młody i niedoświadczony.
-Skąd to niby wiesz?Nawet go nie znasz.-bronił go.
-Nie znam i nie chce poznać.Wsadził Izzy do chłodni przez co prawie zamarzła na śmierć.Mógł by być mężczyzną i dać jej kulkę w łeb.
-Nie chcieliśmy jej zabić.Chcieliśmy was jakoś ściągnąć.Ash,my nie zabijamy od tak sobie.Szanujemy ludzkie życie.
-Wybacz ale jakoś ci nie wierze.
-Nie musisz.-upił łyk kawy.Chyba nie za bardzo mu pasowała ponieważ sięgnął po cukiernice.-Kiedyś się o tym przekonasz.
Mila POV
Ashley już od kilku dni nie było w domu, martwiliśmy się o nią jak cholera. Ojciec wysyłał naszych ludzi w każde możliwe miejsce, ja byłam u każdego jej cholernego znajomego i kurwa nic!Jak ona mogła tak nagle zniknąć?Przecież zamknęłam drzwi.Fakt,może nie powinnam ale należała jej się kara.Nigdy w ten sposób do mnie nie mówiła.Zdenerwowałam się i to bardzo.Jestem jej starszą siostrą,powinna się mnie słuchać!
-Masz jakieś wieści od niej?-usłyszałam głos mojego ojca.Kiedy podniosłam wzrok stał oparty o framugę drzwi swojego gabinetu.Wiedziałam,że nie był zadowolony z tego,że siedzę na jego fotelu i przeglądam papiery.
-Żadnych.-odłożyłam teczkę z wykresami sprzedaży z ostatniego kwartału i zajrzałam do drugiej w,której było przedstawione nasze konto bankowe.Nie było źle...Zaraz za dziewiątką znajdowało się jeszcze parę liczb i zera.Głodować na pewno nie będziemy.
Ojciec podszedł do mnie i pochylił się by zobaczyć co robię.
-Zostaw to.Izzy się tym zajmie.-powiedział.
-Na razie daj jej wolne.Dużo przeszła i należy jej się odpoczynek,nie sądzisz?
Usłyszałam jak ojciec zaciska dłonie na fotelu mocnej.
-Czy ty podważasz moje zdanie?
-Nie,nie podważam.Uważam jednak,że powinna odpocząć.-spojrzałam na ojca.-Przepracujesz ją.Już i tak jestem pewna podziwu,że nie zrezygnowała i nadal jest ci wierna.Powinieneś to docenić.
Na jego twarzy było widać zmęczenie pomieszane z troską i złością.Martwił się o Ashley i zapewne nie przespał ani minuty,musiał pilnować spraw Breakers i jeszcze myśleć o Darku.Zrobiło mi się go żal.
-Tato.-wstałam i wzięłam jego twarz w dłonie.-Kiepsko wyglądasz.Idź odpocznij.
-Mila mam prace.Dużo pracy.-westchnął ciężko.
-Zajmę się tym.Tylko proszę,odpocznij.
Ojciec przybliżył swoje usta do mojego czoła by zostawić na nim długi pocałunek.W tamtym momencie znowu poczułam się jak bym znów miała 12 lat.Brakowało jeszcze zapachu ciasta oraz śmiechów Ashley i mamy,którego tak dawno nie słyszałam i za którym tak bardzo tęskniłam.
-Nie wiem co bym bez ciebie zrobił.-powiedział odsuwając się.
-Musiał byś sobie radzić z tym wszystkim sam.-uśmiechnęłam się.
Po tym jak ojciec opuścił pomieszczenie postanowiłam zadzwonić do Kaspara.
Pierwszy sygnał.
Drugi sygnał.
Trzeci...
-Halo?-usłyszałam jego zasapany głos.
-Odbieraj szybciej ten cholerny telefon!Jesteś w Breakers!Tu odbiera się od razu!
-Dobrze..-jęknął zmieszany a ja już wiedziałam,że powstrzymuje się od podniesienia na mnie głosu.-Przepraszam...Coś się stało?
-Powiedz wszystkim,żeby ze wszystkim dzwonili do mnie a nie do ojca.Jeśli zadzwonią mogą liczyć na kulkę w łeb.-rozłączyłam się i spojrzałam na wyświetlacz swojego iPhona.Po chwili dostałam powiadomienie,że Ashley do mnie dzwoniła!Jak najszybciej wybrałam jej numer i niecierpliwie czekałam aż odbierze.
-Mila.
-Gdzie ty do cholery jesteś?!-krzyknęłam nie panując nad swoją złością ale i ulgą.-Nic ci nie jest?!Boże...Nigdzie cię nie było...Myślałam,że Ci z Darka Cię porwali i...
-Mila spokojnie,proszę.Nic mi nie jest a oni...nic mi nie zrobili.-powiedziała szybko.-Spotkamy się za godzinę w centrum handlowym?Pójdziemy na zakupy i pogadamy...Jak kiedyś...
-Mam prace...Bardzo bym chciała ale...
-Mila.Prosze.Nie bądź jak nasz ojciec.-w jej głosie usłyszałam nutkę goryczy.
Zastanowiłam się przez chwile i stwierdziłam,że byłam jej to winna.Po tym co powiedziałam,powinnam spędzić czas w normalności z moją siostrą.
-Okey.Za godzinę w centrum.
-Super!-ucieszyła się.-Do zobaczenia.
Połączenie zostało przerwane a ja wstałam by przyszykować się do wyjścia.
Ashley POV
Z Milą byłyśmy już dobre dwie godziny w jednym sklepie przymierzając świetne ciuchy.Jak zwykle moja siostra przymierzała leginsy,duże bluzki i bluzy.Czasami pojękiwałam jednak po jakimś czasie zupełnie przestało mnie to razić.
-Co myślisz o tej sukience?-spytałam pokazując jej tą <KLIK>
-Masz takich z tysiąc i chcesz jeszcze kolejną?
-Posłuchaj.-zaczęłam poważnym tonem.-Żadna sukienka nie jest taka sama.To jaką założysz pokazuje twoją osobowość,nastrój...
-Okey,okey!-podniosła ręce w górę aby pokazać,że się poddaje.-Wyglądasz ślicznie.
-Przepraszam.-powiedziała młoda sprzedawczyni nieśmiało.Dobrze wiedziała kim byłyśmy i nie ukrywałam,że jej przerażenie mnie nie bawiło.-Czy-Czy panie to biorą?-wskazała na górę rzeczy na kanapie.
-Tak i zapewnię jeszcze coś wybierzemy,prawda?-Mila spojrzała na mnie z cwaniackim uśmieszkiem na co tylko kiwnęłam głową i wróciłam do przymierzalni by zaciągnąć z siebie sukienkę.
Po kolejnej godzinie wyszłyśmy ze sklepu obładowane torbami.
-Trzeba było wziąć Matta albo innego faceta albo najlepiej dwóch.-jęknęłam.
-Od razu sześciu plus szofera.-dodała moja siostra i wyciągnęła telefon.
-Nie zapomnij o limuzynie.-upomniałam ją na co szeroko się uśmiechnęła i zaczęła z kimś rozmawiać.Usłyszałam tylko,że kazała komuś przyjechać i wziąć od nas zakupy.Tym kimś zapewne miał być mój chłopak jednak skrzywiłam się na myśl,że mam go zobaczyć.
-Matt przyjedzie?-spytałam idąc w stronę tłumu ludzi,którzy kiedy nas zobaczyli od razu robili przejście.
-Nie.Ma zadanie do wykonania i jest chwilowo zajęty.Idziemy coś zjeść?Umieram z głodu.
-Tylko nie do tych knajpek gdzie wszystko ocieka tłuszczem a mnie na sam widok tego chce się rzygać.
-W porządku.-uśmiechnęła się moja siostra przyjaźnie a ja aż zdziwiłam się z jej uprzejmości,która dzisiaj sięgała ponad normę.
Nieoczekiwanie zobaczyłam wysokiego bruneta z ciemną karnacją.Ubrany był w czarne spodnie,białą koszulkę z nadrukiem oraz skórzaną kurtkę.Kiedy on również mnie zauważył i zaczął iść w moją stronę miałam ochotę strzelić sobie w łeb.Po chwili Mila również go zauważyła a ja już wiedziałam złość wypisaną na jej twarzy.Chciałam dać znak Zaynowi żeby do mnie nie podchodził ale nie miałam jak.
-Hej śliczna.-powiedział z uśmiechem nie zwracając uwagi na moją towarzyszkę.
-Śliczną mogę ci dać ale kuku na twarzy.-warknęła Mila i stanęła przede mną jak by chowając mnie przed Zaynem.
-Znowu ty.Myślałem,że zajmujesz się ojcem i resztą tej twojej bandy nienormalnych.-zakpił chłopak z cwaniackim uśmiechem na twarzy.
-O nie Zayn przestań...Proszę.-myślałam chcąc coś zrobić jednak nie mogłam.Nie mogłam powiedzieć Mili,że się z nim przespałam.Nie teraz...
Moja siostra zamachnęła się a po chwili jej pięść spotkała się z uroczą twarzą Zayna,która odskoczyła mu w bok.Z szoku aż cicho krzyknęłam.
-Uderzyłaś mnie suko.-zaśmiał się Zayn wycierając ręką swoją krew,która zaczęła ciec z nosa.
Wszyscy zaczęli na nas zerkać ale szybko odwracali wzrok widząc kto z kim wszedł w konflikt.Nawet ochrona nie zareagowała bojąc się naszego ojca.
-Jak mnie nazwałeś?!-warknęła Mila wyprowadzona z równowagi.Rzuciła wszystkie zakupy na podłogę i wymierzyła kolejny cios w twarz Zayna.Ten jednak spodziewając się tego zablokował jej nadgarstki i wykręcił tak,że Mila cicho syknęła.Lata walki i umiejętności nauczyły ją absolutnie wszystkiego więc nie trudno było jej opanować sytuacje.Po chwili zjawiło się dwóch chłopaków i jednym z nich był Kaspar.Chłopak podszedł do mnie by zobaczyć czy wszystko ze mną w porządku kiedy jego kolega próbował odciągnąć Mile od Zayna.
Nagle ni stąd ni zowąd pojawiła się brązowa burza loków i postawna sylwetka.Cholera jeszcze tylko jego tu kurwa brakowało!
-Złaź z niego.-złapał Mile od tyłu i mocno przytrzymał.
-Zostaw ją!-krzyknęłam kiedy moja siostra nie mogła nic zrobić.-Słyszysz?!Pójść ją!
-Nie zdziwił mnie twój widok.-przemówił przywódca Darka.-Zayn wracaj do Holly i Liama.Poradzę sobie z nimi.
-Ale...-mój "kochanek" chciał zaprotestować jednak Harry mu przerwał.
-Powiedziałem do samochodu!
Zayn obrzucił mnie spojrzeniem i zwrócił się do Mili
-To jeszcze nie koniec kurwa.
Odszedł cały dygocząc ze złości i zniknął mi w tłumie a ja zaczęłam tęsknić za nim i za jego perfekcyjnym wyglądem.
-Mogę cię już puścić czy jeszcze twoje hormony buzują?-powiedział Harry do mojej siostry a tak wyszarpała się z jego uścisku.
-Nigdy więcej do kurwy jasnej nie waż się mnie dotykać!Jasne?!-warknęła nadal będąc pod wpływem adrenaliny.Wiedziałam,że jeśli Harry czymś ją zdenerwuje będzie źle.
-Możemy już iść?-spytałam udając poirytowanie.-Mam prace domową i SWOJE sprawy szefie Darka.
-Jeszcze się policzymy siostrzyczki.-mruknął.