Harry POV
Siedzieliśmy z Milą na dywanie oparci o kanapę i myśleliśmy nad tym jakie pytania zadamy.Dziewczyna nadal nie wyglądała na zadowoloną z mojego pomysłu.
-Gotowa?-zapytałem sięgając po szklankę z drinkiem,który zamówiłem.
-Nie...-jęknęła.-To kiepski pomysł,serio.
-Okey więc ja pierwszy.-nie dawałem za wygraną.-Kiedy przespałaś się po raz pierwszy?
Mila zakrztusiła się po czym zaczęła głośno kasłać.Poczołgałem się do niej i klepnąłem lekko w plecy.Ta zaczęła wymachiwać rękami na znak żebym jej nie dotykał.
-Co to za pytanie?
-Normalne.Odpowiedz.
-Oh nie wierze,że to robię.-schowała twarz w dłoniach.-Miałam szesnaście lat.Zrobiliśmy to w jego samochodzie.Nigdy więcej go już nie widziałam.
-Przeleciał Cię i uciekł?-zdziwiłem się.
-Prawdopodobnie zginął.-wzruszyła ramionami i upiła łyk z butelki.-Masz jeszcze osiemnaście pytań.
-Tamto się nie liczyło.
-Liczyło Styles.Teraz moja kolej.Ile razy dziewczyny naciągały cię na dziecko?
Zaśmiałem się na jej pytanie.Było wprost przekomiczne.
-Żadna.
-Kłamiesz.
-Jak chcesz możesz być tą pierwszą.-zaśmiałem się kiedy zobaczyłem jej reakcje.Zachłysnęła się alkoholem i znów zaczęła kasłać.Tym razem już od razu dała mi znak żebym do niej nie poschodził.
-Nie mam ochoty rozmawiać o seksie,szczególnie z tobą.-splunęła.-Czy masz jakieś rodzeństwo?
-Tak.Starszą siostrę,Gemmę i Zayna ale nie jest moim rodzonym bratem.
-Mów dalej.-położyła się bokiem na kanapie tak,żeby mnie widzieć i upiła łyk.
-Mój ojciec związał się z jego matką.I tak zostaliśmy braćmi.Proste.Co się stało z waszą matką?
Mila zacisnęła mocniej ręce na butelce i pociągnęła z niej porządnego łyka.Jej oczy momentalnie posmutniały jednak po chwili znowu powróciły do swojego obojętnego wyrazu.Jak można tak szybko zmieniać mimikę swojej twarzy?
-Nie żyje.-odparła w końcu.
-Tyle zdążyłem się już dowiedzieć.
-Sprawdzałeś nas?!-podniosła na mnie głos i wstała z kanapy.Zrobiłem to samo wiedząc,że nie zawaha się zaatakować w razie gdyby coś jej nie pasowało.
-Nie.-odpowiedziałem pewnie.-Sprawdzałem ciebie.W Mrocznym Podwórku tylko ty byłaś taka wyszczekana i rzuciłaś się na mnie kiedy mogłaś zginąć.Znaczy to,że nie za bardzo dbasz o swoje życie i obojętne jest tobie kiedy i jak umrzesz.
-Tak.-przyznała mi racje siadając na kanapie.-Nie dbam o to.I tak wiem,że szybciej czy później ktoś mnie zastrzeli.Taka praca,Styles.-wzruszyła ramionami i napiła się.-Dlaczego zainteresowałeś się interesem swojego ojca?
-Ty też mnie sprawdzałaś.-zaśmiałem się.-Na początku w ogóle mnie to nie kręciło.Życie w ciągłym strachu przed śmiercią.Ale po moich 16 urodzinach kiedy ojciec zabrał mnie do klubu spodobało mi się.-uśmiechnąłem się pod nosem przypominając sobie klub pełen striptizerek i alkoholu.-Mogę mieć każdą.Wystarczy tylko na jakąś spojrzeć a już jest moja.
-Masz wysokie mniemanie o sobie,Styles.-zamknęła oczy i położyła się na kanapie ,tak,że jej długie nogi,gdyby nie były podkurczone,zapewne były by na moich kolanach.Na tę myśl uśmiechnąłem się mimowolnie.Z kobietami robiłem wyłącznie jedno a nie siedziałem i rozmawiałem na przykład o lecącym w telewizji filmie.
-A ty?Nie wiążesz się z nikim na stałe.W ciągu tygodnia potrafisz pokazać się z 10 facetami.
-Nie bawię się w związki.Nie jest mi to ani trochę potrzebne do szczęścia.Tylko stary dobry seks.-mruknęła i otworzyła oczy.-Ale nie tylko ja tak uważam,co?
-Mógłbym być z kimś.-zaprzeczyłem.-Tylko zawsze coś jest z wami nie tak.
-Z nami?A co ci nie pasuje w kobietach?-podparła się na łokciach.
-To,że chcecie tyle tych romantycznych pierdół...Kwiaty,czekoladki,kolacje...To takie nudne.-westchnąłem.-Dlaczego nie wystarczy wam jakiś film i pizza?Albo kiedy wy czegoś chcecie to musimy lecieć w podskokach,a kiedy my chcemy żebyście nas zaspokoiły to albo mówicie,że macie okres albo,że jesteście zmęczone...
-Spokojnie,Styles.Nie denerwuj się tak.Zrozumiałam.-zaśmiała się.Jej śmiech był taki melodyjny a nawet mógł bym powiedzieć,że słodki.-Wy też nie jesteście święci.Dla was liczy się tylko seks i kumple!
-A wy obgadujecie nas ze swoimi przyjaciółeczkami przy wielkich zakupach na których wydajecie kasę z karty kredytowej swoich chłopaków!-broniłem się.
-Chyba za dużo czasu przebywałeś z dmuchanymi lalami z masą plastiku,Styles.
Już miałem jej coś odpowiedzieć kiedy w salonie pojawił się zaspany Niall w bokserkach.
-Przestańcie się tak drzeć.-ziewnął.-Nawet nie można przez was spać.Jeśli zaraz nie pójdziecie spać to serio wezmę.któreś z was do siebie.
- Jesteś aż tak brzydki że musisz wszystkich brać siłą do łóżka? - warknęła Mila, patrząc na blondyna.