Ashley's POV
Leżałam w swoim pokoju i płakałam.Nie chciałam z nikim rozmawiać.Jak Mila mogła stanąć po stronie ojca.Wiedziałam,że też uważała,że powinnyśmy iść i pogadać z nowym Stylesem.Nie znałam dobrze Izzy ale zawsze wydawała mi się być w porządku.Kiedy moja siostra nie mogła odebrać mnie od koleżanki czy z treningu,Izzy zawsze po mnie przyjeżdżała.Lubiłam ją.
Nagle ktoś zapukał do moich drzwi.
-Ashley.-rozpoznałam głos mojej siostry.Założyłam na głowę poduszkę.Gdy usłyszałam jak ktoś zamyka drzwi podniosłam głowę i zobaczyłam Mile stojącą z założonymi rękami.Miała na sobie krótką czarną bluzkę oraz skórzane leginsy.Jak zawsze wyglądała olśniewająco nawet w tak prostym stroju.
-Odejdź.-jęknęłam jednak dziewczyna nie miała zamiaru posłuchać.
-Ubieraj się.
-Co?
-Ubieraj się.Jedziemy do Mrocznego Podwórka.-widząc moją pytającą minę mówiła dalej.-Styles dzwonił jakieś pół godziny temu.Chce nas widzieć.Wszystkich.
-A ojciec tak po prostu się zgodził?
-Powiedzmy,że go przekonałaś.-mruknęła wchodząc do mojej garderoby.-Czy ty masz tutaj coś oprócz sukienek?-zawołała.
Wiedziałam,że nigdy nie lubiła tego jak się ubieram ale osobiście uwielbiałam mój styl.Był dziewczęcy i oryginalny.Jak ja.
Przyniosła mi czarną,świecącą sukienkę bez ramiączek.Założyłam ją chyba raz w życiu ponieważ wyglądałam w niej jak dziwka.
-Za dwadzieścia minut widzimy się na dole.-puściła mi oczko i wyszła z pokoju.
Westchnęłam ale postanowiłam nie zawieść ojca.Liczył na mnie.
Wcisnęłam się w sukienkę i zrobiłam trochę mocniejszy makijaż. Po piętnastu minutach stałam na dole obok Matta,który na mój widok przygryzł wargę.To dobrze.Podobałam mu się.
Mila zeszła razem z tatą,biorąc go pod ręką.
-Okey każdy wie co ma robić,Maci być ostrożni.-powiedział mój ojciec.-Przywódca Darka jest młody.Nie zawaha się by was zabić.Macie przede wszystkim ochraniać moje córki.Za wszelką cenę.
Przełknęłam ślinę i chciałam już zaprotestować jednak Matt złapał mnie w tali i przycisnął do siebie mocniej.
-Nie dyskutuj.-mruknął mi do ucha i delikatnie przygryzł płatek.Wypuściłam głośno powietrze z płuc i poszłam za tatą i siostrą w stronę samochodu dziewczyny.
-Prowadzisz?-spytał Christian,Mile.
-Wszystko tylko nie to.-jęknęłam.
Moja siostra uśmiechnęła się i złapała kluczyki,które rzucił jej ojciec.Wsiadłam z Mattem na tylne siedzenie i w ciszy czekałam aż dojedziemy do Mrocznego Podwórka.Coraz mocniej się denerwowałam.W mojej głowie kłębiło się coraz więcej myśli.Co jeśli,któreś z nas ja,Mila,tata albo Matt już nie wrócimy?Nie mogłam o tym myśleć.
Na ulicach panował już zmrok.Widziałam już młodzież idącą na dyskoteki by wlać w siebie tyle wódki aż odlecą i urwie im się film.
Mroczne podwórko było meliną która należała do Darka odkąd pamiętałam.Byłam tam tylko kilka razy z tatą kiedy załatwiał swoje sprawy.
Kiedy ochroniarze nas zobaczyli uśmiechnęli się.Pomiędzy nimi przecisnęła się lala z mega wielkimi piersiami i rzucającymi się w oczy długimi czerwonymi włosami.Miała na sobie najkrótszą mini jaką w życiu widziałam.Przy niej wyglądałam jak zakonnica.
-No,no,no jednak jesteście.-zaśmiała się obrzucając spojrzeniem mojego ojca.-Powiedz swoim ludziom żeby zostawili broń w samochodach.
-Chyba sobie kpisz.-odezwała się Mila.
-Spokojnie.-upomniał ją ojciec i zwrócił się do czerwonowłosej.-Prowadź do twojego szefa.Teraz.
Dziewczyna uśmiechnęła się i weszła do środka.
Nigdy nie było tu tyle ludzi jak dzisiaj.Parkiet był pełen napalonych ludzi,ocierających się o siebie.Byłam zdziwiona,że wybrali właśnie to miejsce.Gdyby poszło coś nie tak było tu bardzo dużo świadków.Nie ryzykowaliby.
Przeszliśmy obok tłumu i znaleźliśmy się na podwórku.Od razu wszystko było dla mnie jasne.Było tu mniej ludzi i prawie nikt nie usłyszałby strzału przez głośną muzykę.
Przy największym stoliku zauważyłam morze ludzi.Śmiali się i pili jednak gdy nas zobaczyli ucichli i przybrali rozbawione twarze.
Ścisnęłam za koszulkę Matta mocniej na co jeszcze bliżej mnie przyciągnął.Wiedział,że się bałam.Bałam się jak diabli i nie mogłam na to nic poradzić...
Mila's POV
Widząc ich miny miałam ochotę przyłożyć każdemu z nich w mordę.Szłam blisko ojca by go wspierać choć sama się bałam.Nie chciałam tracić nikogo.Ani ojca,ani Ashley.
Oh.Moja biedna Ashley.Nie powinna na to patrzeć.Wiedziałam,że nie lubiła zajęcia naszego ojca ale to dzięki niemu nie brakowało nam niczego.Miałyśmy wszystko czego chciałyśmy.
-Dziękuję ci Holly.-odezwał się brunet siedzący na kanapie.Był wprost zjadany przez dwie inne dziewczyny w skąpych strojach.
Wstał gwałtownie zrzucając swoje "zabaweczki" i uśmiechnął się w nasza stronę.
Miał brązowe loki okaszające jego rysy twarzy.Natura obdarzyła go również zielonymi tęczówkami,które mieniły się kolorami z dyskoteki.Musiałam przyznać,nie myślałam,że będzie wyglądał tak gorąco.
Zaraz chwila.
Serio tak pomyślałam?O mój Boże nie.
-Witamy w naszych skromnych progach.-podszedł do nas bliżej.-Napijecie się czegoś?Na mój koszt.
-Gdzie ona jest?-syknął mój ojciec nie owijając w bawełnę.
-Wszystko w swoim czasie.-odparł spokojnie brunet.-Porozmawiajmy.
Odwrócił się do swojego stolika.
-Spadać.-rozkazał.
Wszyscy jak na zawołanie poderwali się z miejsca i zaczęli iść w kierunku budynku.Styles dostał plusa na mojej liście jak mocno mam mu zajebać w twarz.Jego postawa,ton głosu przyprawiał mnie o wpierdolenie mu.
Mój ojciec stał w bezruchu nie dając za wygraną.Widziałam jak chłopak zaśmiał się pod nosem i dodał szyderczo.
-Widzę,że twardy z ciebie zawodnik.
-Nie tak jak z ciebie.-prychnęłam na co mój ojciec rzucił mi mordercze spojrzenie.
Harry zilustrował mnie od stóp do głów i podgryzł wargę.
-Córeczka?-zapytał.
-A wyglądam na matkę?-uniosłam brew.
-Mila.-znów mój ojciec wyraził swoje niezadowolenie.
-Wyszczekana córeczka.
Był tylko kilka kroków ode mnie.Zdecydowanie za blisko.
-Chyba chcesz wrócić z kuku na twarzy.-dodał przekręcając lekko głowę na bok.
-Nawet byś mnie nie dotknął,sukinsynu.
-Mila!-mój ojciec tracił cierpliwość.
-Co powiedziałaś?-zrobił jeszcze krok w moją stronę ale ochroniarze mojego ojca zrobili też krok w jego stronę
-Sukinsyn.-odparłam pewnie.
Chłopaka wyraźnie zatkało.
- Druga dziewczynka też taka odważna? - Spytał przenosząc szyderczy wzrok na Ashley. Powoli zaczął się do niej zbliżać, na co Matt sięgnął dłonią za pasek spodni po chwili wyciągając czarny pistolet i mierząc w bruneta który lekko się uśmiechnął.- Proszę, proszę. Odważny, głupi zakochany chłoptaś.
- Co? Duży przywódca Darka nigdy nie widział dziewczyny? Bo chyba żeby stracić cnotę musiałeś nieźle zapłacić.- Rzuciłam wściekła patrząc jak mężczyzna wzrokiem zabija moją małą siostrę. W jednym momencie każda obecna tam osoba zwróciła na nas wzrok. Patrzyliśmy sobie w oczy wściekli.
- Teraz.- Krzyknął Styles, a reszta obecnych osób z Darka wyciągnęła broń.
- Na ziemie!- Krzyknęłam padając. Świst strzał zaraz nad naszymi głowami był nie do zniesienia. Po chwili wyjęłam pistolet i strzeliłam prosto w serce jakiegoś faceta. Miejsce w piekle miałam zarezerwowane od wielu lat, bardzo blisko szatana jak mniemam. Postrzeliłam jeszcze dwóch kiedy zauważyłam, że Styles idzie w kierunku mojej siostry. Zerwałam się z ziemi i rzuciłam na bruneta, siła upadku wytrąciła mi broń, jak i jemu. Wstałam najszybciej jak mogłam i kopnęłam bruneta w brzuch, chcąc wykonać to ponownie zamachnęłam się i poczułam jak zielonooki łapie mnie za kostkę, straciłam równowagę, upadłam drugą nogą uderzając Stylesa w jego kolegę. Zwinął się w kulkę trzymając się za poszkodowaną rzecz.
- Właśnie dlatego nie zadziera się z Reedami.- Odwróciłam się sięgając po pistolet żeby zmieść tego chuja z powierzchni ziemi, ale zobaczyłam że nigdzie nie ma Ashley, tak jak jednego z Darka.
Strzeliłam w bok mężczyzny który próbował uderzyć mojego ojca, upadł zalewając krwią mojego tatę.
- Mogłaś mniej drastycznie.- Rzucił chcąc rękami pozbyć się krwi z czarnej skórzanej kurtki.
- Pieprzyć drastyczność. Ashley zniknęła.- Najstarszy z Reedów, zbladł patrząc na moją twarz. Pokręcił głową szukając jej wzrokiem. Zauważył Matta. Podszedł do niego na miejscu skręcając kark jego przeciwnikowi.
- Miałeś ją chronić sukinsynu! - Powiedział uderzając go w twarz.
- Mamy biedną malutką córeczkę Reeda. Ciekawe co zrobi, żeby ją odzyskać.- Powiedział Styles opierając się o ścianę, pewnie nie do końca mogąc stać o własnych siłach po bójce.
Czytasz? Komentuj. :) To naprawdę motywuje :)
KC KC KC :*
OdpowiedzUsuńidealne :* czekam na więcej <3
OdpowiedzUsuńej,to jest świetne!
OdpowiedzUsuń