niedziela, 2 listopada 2014

Chapter 6

Ashley POV

-To chcesz gdzieś ze mną wyjść czy nie?-usłyszałam jak Zayn powoli się irytuje.
-Mówiłam tobie,że mam masę nauki!Nie mogę dzisiaj.-czekałam na samochód,który zawsze wysyłał mój tata kiedy wracałam ze szkoły.Wiedziałam,że Mila była dzisiaj cały dzień zajęta ponieważ miała wrócić dopiero w nocy.Podobno pojechała do Sheffield by postraszyć paru ludzi i pozałatwiać parę spraw za ojca.Wydawało mi się,że jak tak dalej pójdzie sama zacznie rządzić gangiem a ojciec jej na to pozwoli.
-Mogę do ciebie przyjechać i ci pomóc.
-Tak chyba w biologii.-zadrwiłam jednak po chwili zaczęłam się śmiać.-Nie narzekała bym.
-Przestań być sprośna bo zaraz podjadę pod szkołę i wezmę cię w samochodzie.
-Lepiej nie.Okey dobra przyjedz po mnie o 20.
-Wiedziałem,że się zgodzisz,słońce.-ucieszył się.-Do zobaczenia.

Mila POV

Mały sukinsyn myślał,że się ukryje.To było aż śmieszne.
-Macie.-rzuciłam w kierunku Sebastiana torbę z pieniędzmi.-Do bagażnika z tym.
-Widzę,że sobie z nim poradziłaś.-zaśmiał się i spełnił moje żądanie.
-Słaby zawodnik.Założę się,że gdybym kazała mu strzelić we mnie,strzelił by w ścianę obok.
Spojrzałam na papiery i znałam sobie sprawę,że coś jest nie tak.
-Martwi cię coś?-spytał Sebastian jak by czytał w moich myślach.
-Spójrz.-podałam mu kartkę.-Tu są wykresy z ostatniego miesiąca a to z tego.
Zamyślił się na chwile i poważnie zaczął studiować każdy z nich.Dałam mu chwile,żeby się zastanowił po czym wyjechałam na ulice,.która miała prowadzić na autostradę.
-Zyski spadły minimum o dwa razy.-mruknął kładąc papiery na tylne siedzenie.-Ciekawe.Myślisz,że to sprawka Darka?
-A kogo by innego?-prychnęłam.-Pieprzony Styles.
-Jednak jedno musisz przyznać.Ma klasę.
-Tak.Czarne Range Rovery,białe lub czarne koszulki,rurki i taktowanie wszystkich jak szmaty.O tak.Zgadzam się z Tobą w 100%.-mruknęłam wjeżdżając na autostradę.
Po kilkunastu minutach spokojnej jazdy obok nas pojawił się czarny BMV.W środku siedziała jakiś facet w okularach a razem z nim plastikowa lala.Nie zwróciłam na nich zbytniej uwagi kiedy uderzyli w bok mojego samochodu.
-Co do chuja?!-krzyknął Sebastian.
-Dark.-mruknęłam a adrenalina zaczęła brać nade mną guru.Po chwili dziewczyna wyciągnęła broń.Tego było już za wiele.Pierdolnęłam w ich samochód po czym szybko wykręciłam numer do ojca,
-O co chodzi?-usłyszałam jego zdenerwowany głos.
-Powiedz Stylesowi,że zabije jego ludzi.
-Co?
-Nasłał na mnie i Sebstiana ludzi.Zabije ich.
-Mila,Uważaj dziecko,
-Przecież wiesz,że nie tak łatwo mnie zabić.
-I tak uważaj.

Harry POV

Siedziałem na swoim łóżku a tak naprawdę materacu pokrytym poduszką i cienką kołdrą.Po całym pokoju walały się moje rzeczy,tak,że nie dało się przejść i nie przewrócić.Nagle mój telefon zaczął dzwonić.
Wkurzyłem się ponieważ mówiłem,że nikt nie ma się ze mną kontaktować przez cały dzień.
-Halo?!-spytałem wkurwiony.
-Styles odwołaj swoich ludzi.-usłyszałem kogoś kogo się nie spodziewałem.
-Christian Reed.-mruknąłem pod nosem.-Nie rozumiem o co ci chodzi.
-Nie pierdol!Odwołaj ludzi!
-O co do kurwy chodzi?!-spytałem ostro.
- słałeś swoich ludzi na Mile która wraca z Sheffield.
-Niczego nikomu nie kazałem.-powiedziałem.-Nie mam z tym nic wspólnego,Reed.
Usłyszałem jak kładzie dalej telefon i mówi do kogoś.Chciałem już się rozłączyć gdy powiedział;
-Jest ktoś nowy w interesach.

Mila POV

-Nic dziwnego,że wygrywasz wszystkie wyścigi.-jęknął Sebastian wysiadając z samochodu.Mieliśmy nie złą przygodę w drodze powrotnej.Na szczęście obyło się bez ofiar...Przynajmniej śmiertelnych.
W oknach mojego domu paliły się światła.W salonie,gabinecie mojego ojca,kuchni a garaż był cały zajęty.
-Nie było aż tak źle.-stwierdziłam wchodząc po schodach do przedpokoju.
-Zrzygałem się dwa razy!
-Trzy.Plus małe omdlenie.-poprawiłam go.
-Sama siebie wkopujesz.
-Sor...-urwałam w połowie słowa widząc cycatą czerwonowłosą w salonie razem z innymi przedstawicielami Darka.
-Wyglądasz jak być zobaczyła du...-zaśmiał się Sebastian jednak gdy pojawił się obok mnie również zamarł.
Nie wiedziałam czy mam zwidy czy po postu w moim salonie siedzą nasi wrogowie popijając herbatkę i oglądają jakiś dupny film.Wszyscy faceci zwrócili na mnie swój wzrok gdy tak stałam nie wiedząc co zrobić.
-Widzę,że żyjesz.Wszyscy się o ciebie baliśmy.-powiedziała z sarkazmem w głosie Holly.
-Uważaj bo się wzruszę.-odepchnęłam ją na bok i poszłam prosto do gabinetu ojca.
Jak zawsze siedział w swoim fotelu z rękami ułożonymi w wieżyczkę.Kiedy weszłam do pokoju spojrzał na mnie z widoczną ulgą.
-Możesz mi wytłumaczyć dlaczego w naszym salonie roi się od Darka?-skrzyżowałam ręce na piersi.
-Jesteście cali?-spytał ignorując moje pytanie.Podszedł do mnie i zaczął oglądać.
-Tak nic nam nie jest.-jęknęłam niezadowolona.
Nagle ktoś odchrząknął dwuznacznie na co się odwróciłam.Na kanapie siedział Harry ubrany w czarne rurki,białą koszulkę i jakąś bluzę.Kiedy go zobaczyłam mięśnie same się napięły.
Wyglądał dobrze...I cholernie gorąco.
-Skoro już wróciłaś może powiesz nam czego się dowiedziałaś?-spytał podnosząc na mnie wzrok.
-Mają magazyn w Londynie.Na obrzeżach.Jeśli mam racje znajdziemy ich tam wszystkich.
-Kto jest ich szefem?-spytał ojciec.Przerwał mu dzwoniący telefon.Spojrzał na wyświetlacz i wyszedł.
-Więc?-ponagliłam chłopaka,który spojrzał na mnie.
-Nie jaki Steven Evans.-odparł Harry.Otworzył teczkę i zaczął przewracać strony.Usiadłam obok niego i patrząc mu przez ramie przyglądałam się kartotece mężczyzny na zdjęciu.Widząc jak Harry patrzył się na mnie odsunęłam się od niego.
-Przestań.-zbeształam go.
-Co ja takiego robię?
-Dziwnie się na mnie patrzysz.
-Sama na mnie włazisz.
-Nie włażę!-oburzyłam się po czym powiedziałam już spokojniej.-Dasz mi te teczkę Styles,żebym nie musiała nigdy więcej na ciebie włazić?
-Harry.Mów mi Harry.
-Dasz mi tą teczkę Styles czy nie?-powoli traciłam do niego cierpliwość.
Przewrócił oczami i wykonał moją "prośbę".
-Siedział w więzieniu przez 10 lat...Jak można wpaść?-mówiłam do siebie a kiedy zerknęłam na Harrego ten śmiał się pod nosem patrząc na mnie.
-Przestań,Styles.
-Gadasz sama do siebie.To nie jest normalne.
-Czasami trzeba porozmawiać z kimś inteligentnym.-odgryzłam się i dalej siedziałam w ciszy czytając kartotekę Stevena Evansa.
 Myślałam,że mój ojciec już nie wróci ponieważ minuty sam na sam z Harrym ciągnęły się w nieskończoność.Na kilometr można było czuć napięcie seksualne między nami.Styles co chwila wiercił się na kanapie i podgryzał wargę jak by starał się myśleć o czymś innym.
-Macie jakieś pomysły na pierwszy krok?-zabrzmiał donośny głos ojca sygnalizując że jest w pomieszczeniu.
-Ma hotel pod Londynem.-odparłam.-Może warto by było go odwiedzić?
-Myślę,że to dobry pomysł.-poparł mnie Harry wstając z kanapy.-Zajmę się tym.
-Chciał bym żeby ktoś ode mnie wam pomógł.Po części to także moja sprawa.
Styles milczał przez chwile jednak pokiwał głową na znak,że się zgadza.
-Mila czy...
-NIE!-odpowiedziałam szybko.
-Ma racje.Dowiemy się sami co jest grane a później wszystko ci opowiem i razem podejmiemy dalsze kroki.-poparł mnie Harry.
-Jesteś nowy.Nie zadziałasz zbyt dużo.Mila będzie wiedziała jak podejść jego ludzi.Poza tym przynajmniej będę wiedział,że nie robisz czegoś na własną rękę.To nasza wspólna sprawa.-odparł mój ojciec nie dając za wygraną.Tak bardzo nie chciałam jechać nigdzie z Harrym nawet jeśli mnie też zależało,żeby ten gość wycofał się z rynku.
 Breakers i Dark działali w Londynie od pokoleń.Próbowali sobie nie skakać do gardeł i nie przeszkadzać jednak od kilku lat weszło nam w nawyk zabijanie siebie na wzajem.Nie powiem,że mnie to odpowiadało.Po prostu broniłam tego co było moje albo należało do kogoś kogo kochałam.
-Rusz się.-usłyszałam warknięcie Harrego za sobą.Stał oparty o framugę drzwi i wznosił oczy ku sufitowi.
-Nie mów do mnie takim tonem.-rzuciłam i specjalnie odepchnęłam go na bok.Musiałam zrzucić z siebie przepocone ciuchy i wziąć prysznic jeśli miałam gdziekolwiek jechać.
-Garaż jest na dole.-usłyszałam za sobą głos Harrego,który szedł za mną.
-Twoja inteligencja też.
Widziałam,że hamował w sobie całą furie i agresje jednak bawiło mnie to.Widząc jego blade knykcie i zaciśniętą szczękę.Przywalił by mi i szczerze na to czekałam jednak na moje zdziwienie odparł:
-Jesteś niemiła,Reed.
-Jesteś ciotą,Styles.
Znowu jego szczęka napięła się.Nienawidził kiedy z niego kpiono,nienawidził mnie mieć kontroli nad tym co się dzieje.Odwróciłam się na pięcie idąc w stronę swojego pokoju.Kiedy słyszałam kroki za sobą zatrzymałam się.
-Boisz się sam wrócić na dół,Styles?
-Chce wiedzieć gdzie masz pokój.
Stanęłam w półkroku.
-Myślę,że ta wiedza nie jest ci w niczym potrzebna.
-W razie czego i tak wole wiedzieć.

2 komentarze:

  1. Cudownie,Mila i Harry są razem świetni!Mam nadzieję,że coś się między nimi zdarzy.Kocham Wasze opowiadanie.
    WENY!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli interesuje Cię tematyka piłki nożnej i fanfiction z Marco Reusem w roli głownej, to zapraszam na prolog mojego nowego opowiadania :)
    http://brak-slow.blogspot.com/2015/03/prolog.html
    PS. Przepraszam za spam! :D

    OdpowiedzUsuń