sobota, 22 listopada 2014

Chapter 7

Mila POV
-Dłużej się nie dało?-westchnął Harry kiedy wychodziłam z pokoju świeża i czysta.Założyłam czarne leginsy,białą bluzkę i rozpinany sweter.
-Nie trzeba było czekać tutaj na mnie.Sama umiem zejść na dół.-przewróciłam oczami a po chwili poczułam jak mój podbródek został chwycony przez Harrego.Zmusił mnie aby na niego popatrzeć.Miał naprawdę piękne zielone tęczówki.
-Nigdy,przenigdy nie przewracaj oczami jeśli mówisz do mnie,jasne?-warknął a jego oczy pociemniały.Wyrwałam się z jego dotyku i rzucając przekleństwo w jego stronę zeszłam do salonu.Nadal siedzieli w nim członkowie Darka.Nagle do pokoju weszła Ashley i gdy zobaczyła ich wszystkich oniemiała.
-Em...-mruknęła tylko nie wiedząc co zrobić.
-Ashley.-podeszłam do niej i szepnęłam jej do ucha.-Idź do pokoju,zamknij się na klucz i nie wychodź aż do rana,okey?
-A ty...jedziesz gdzieś?-spojrzała na Harrego.-Z nim?
-Wrócę niedługo.-przytuliłam ją i wzięłam swoją torebkę.
Zrobiło się zimniej niż było więc naciągnęłam sweter na swoje dłonie.Wyciągnęłam telefon z kieszeni,żeby przejrzeć stronę hotelu.Doskonale wiedziałam,że tak łatwo się tam nie dostaniemy.Oparłam się o samochód czekając jak pan Styles łaskawie się zjawi.Za nim szło dwóch chłopaków.Jeden blondyn,drugi brunet.
-Jadą z nami.-zakomunikował lokowaty.
-Cudownie.-mruknęłam.
-Jestem Niall.-powiedział blondyn słodko się uśmiechając.-Nie musisz mówić jak masz na imię.U nas jesteś już znana.
-Jako jedyna skopałaś Harrego i Zayna.-zaśmiał się brunet.-Jestem Louis.
Harry popatrzył się z pogardą na chłopaków po czym otworzył mi drzwi od strony pasażera.
-Chce prowadzić.-zrobiłam smutną minę.
-Dziewczyna nie będzie prowadziła auta,Harrego Stylesa.-zaśmiał się Niall i wsiadł na tylne siedzenie z Louisem.
-Słyszałaś go.Wsiadaj i nie marudź.-niecierpliwił się i przewrócił oczami.
Kiedy miałam już odszczekać,wręcz wepchnął mnie za siedzenie i zamknął drzwi.
Harry prowadził wręcz nudnie.Nie umiał wykorzystać tak dobrego auta jakie posiadał.
-Macie przy sobie laptopa?-zapytałam.Louis od razu wyciągnął Maca z siedzenia i podał mi go.
Niall i jego towarzysz zainteresowali się tym co właśnie miałam zamiar zrobić.
-Włamamujesz im się?-zaśmiał się Niall.-Nie wiedziałem, że się na tym znasz.
-Nie wiesz o mnie wielu rzeczy.-mruknęłam.
-Myślę, że powinnyśmy się mu dokopać jeszcze dzisiaj.-wtrącił Harry patrząc to na drogę to na mnie.
-Wszystko trzeba rozplanować.To nie takie proste.Nas jest zaledwie czwórka a ich z czterustu.
-Działanie z zaskoczenia jest racjonalnym wyjściem.
-Nie, jeżeli nie wiesz z kim masz do czynienia.-czułam jak w powietrzu wisi kłótnia,która będzie spowodowana brakiem doświadczenia Harrego.On mógł nas zgubić.
Dojechaliśmy w ciszy pod hotel i od razu zaparkowaliśmy w garażu podziemnym.Cały hotel był bogato zdobiony z masa świecących się rzeczy. Każdy ochroniarz patrzył się na nas z pogardą i zaciekawieniem. Wiedzieli że nie jesteśmy przypadkowym klientami. Wiedzieli że coś z nami jest nie tak.
Nieoczekiwanie zobaczyłam plakat wiszacy na szybie i od razu wpadłam na jedyny pomysł który był dla nas ostatnią deską ratunku.
-Obejmij mnie, Harry.-szepnęła do niego, przybliżając się by nikt nas nie usłyszał. Chłopak popatrzył się na mnie zszokowany moją prośbą.
-Po co?-spytał zdziwiony.
-Obejmij i nie gadaj.-warknęłam ostrzej i przyczepiłam się do niego na co musiał odpowiedzieć.-A teraz udawaj,że z czegoś się śmiejesz.
-Co ty odpieprzasz?-warknął mi do ucha.
-Witamy w IL DIVO,w czym mogę państwu służyć?-spytała brunetka siedząca za marmurową ladą.Spojrzała na mnie po czym przerzuciła wzrok na Harrego.Jej oczy momentalnie się "zaświeciły".
-Razem z moim narzeczonym,bratem i szwagrem przyjechaliśmy na targi ślubne.-wytłumaczyłam.Wiedziałam,że Louis i Niall gdyby mogli wybuchnęli by głośnym śmiechem.-Prawda,skarbie?-zwróciłam się do Harrego który nadal nie dowierzał,że dzieje się to naprawdę.
-Ależ naturalnie.-odparł uśmiechając się sztucznie.
-Mamy rezerwacje na nazwisko Styles.-powiedziałam do kobiety.
-Widzę,że przyzwyczajasz się do twojego przyszłego nazwiska...kochanie.-wykrztusił.
-Za dwa miesiące będzie już moje.
-Proszę apartament cesarski.Ostatnie piętro i cały czas prosto.Życzę udanego pobytu w IL DIVO.-wymamrotała swoją formułkę po czym uśmiechnęła się zalotnie do Harrego myśląc,że tego nie zauważę.
-Wybacz kochanie ale byłam pierwsza.-przyciągnęłam do siebie Harrego o po czym wszyscy poszliśmy w stronę windy.
 Kiedy drzwi windy się zamknęły Niall i Louis zaczęli się śmiać jak nawaleni.Jednak gdy Harry obrzucił ich morderczym spojrzeniem oboje ucichli.
-Wybacz Harry ale to zabawne.-uśmiechnął się blondyn.-Mila jesteś zajebista.
-Dziękuje.-odwzajemniłam uśmiech.
Dalej siedzieliśmy w ciszy czekając aż wjedziemy na samą górę.
Nikogo nie było na korytarzu jednak kamery były dosłownie w każdym miejscu.Będzie trudno włamać się do gabinetu tego całego Evansa.
 Apartament był wielki i niewiarygodnie bogato urządzony.Ale no cóż..nie na darmo nosił nazwę CESARSKI.
 -Musimy się jakoś do niego włamać.-zagadnęłam siadając na wielkiej białej kanapie.
 -Wciśniesz kolejny kit?-spytał Louis robiąc to samo co ja.
 -Jeśli będzie trzeba.-wzruszyłam ramionami.-Cholera no...Moją więcej kamer niż w bankach.
 -Piętnaście na jednym korytarzu.-wtrącił Harry zdejmując kurtkę.Został w samym białym T-shircie i czarnych spodniach co było normą.
 Spojrzałam na mojego IPhona i stwierdziłam,że jest jeszcze wcześnie.
 -Jak na razie nie mamy wyjścia i musimy tu zostać przynajmniej na noc.-mruknęłam niezadowolona z tego faktu.Musiałam spędzić noc w towarzystwie trzech facetów z Darka.Czułam się bardzo niekomfortowo.
 -Umieram z głodu.-odezwał się Niall patrząc na swój brzuch.-Może coś zjemy?
 -Zamów coś-machnęłam ręką.-W kuchni leży menu.
Cała trójka zniknęła za ścianą a ja postanowiłam zadzwonić do Ashley i zapytać się czy wszystko okey.
 -Tak.Posiedzieli jeszcze jakieś pół godziny i wszyscy poszli.-mówiła moja siostra.-Ale lepiej powiedz co u ciebie.Podobno pojechałaś nie tylko ze Stylesem ale i z jego kolegami.
 -Niestety ale nie są tacy sami jak on.Są normalni.Wiesz,że są tutaj targi ślubne nie?
 -Tak.Najlepsze w całej Wielkiej Brytanii a co?
 -Powiedziałam,że Harry jest moim narzeczonym.
Moja siostra po drugiej stronie zaczęła się głośno śmiać.Nie dziwiłam jej się.To było wręcz nie do pomyślenia żeby taki facet jak Harry chciał się ożenić.Nie ten typ,każdy o tym dobrze wiedział.
-Okey tym mnie...-wzięła oddech.-Zabiłaś.Pewnie był prze szczęśliwy?
-Oj bardzo.-przyznałam.-Myślałam,że zaraz mnie zastrzeli na oczach wszystkich.
Zza ściany wyłonił się Louis i zapytał czy coś mi zamówić.
 -Piwo.-odparłam bezgłośnie i słuchałam dalej jak Ashley opowiada o wpadce jej znienawidzonej koleżanki ze szkoły.
 -Posłuchaj co z Mattem?Mówił mi,że się do niego nie odzywasz.-Ashley ucichła.-Jesteś tam?
 -Tak.-warknęła.-Nie mam ochoty z nim rozmawiać i tyle.Pilnuj lepiej swoich facetów.-rozłączyła się.
 Westchnęłam i rzuciłam telefon na stolik.Postanowiłam włączyć telewizor wiszący na ścianie.Wiedziałam,że dzisiaj miał odbyć się mecz więc nie mogło być nic lepszego niż taki telewizor.Po chwili usłyszałam pukanie a po chwili głosy Harrego i zapewne pokojówki.Założe się,że próbowała uwieść Harrego albo się go przestraszyła jednak stawiałam na opcje numer dwa.
 Kilka minut zajęło mu podanie butelki.
 -Pójdę po szklankę.-powiedział.
 -Nie jestem damą,nie potrzebuje szklanki.-odparłam i pociągnęłam łyk z butelki.
 Styles uśmiechnął się i poszedł do kuchni lecz po chwili wrócił z jedzeniem razem z Niallem i Louisem.
 -Na pewno nie chcesz trochę?-spytał blondyn patrząc na mnie.
 -Smacznego.-uśmiechnęłam się i nadal patrzyłam w ekran obserwując jakiś dziwny serial.
 Chłopaki zaczęli gadać o swoich durnych sprawach jednak ja oddałam się całkowicie oglądaniu.
 -Chcecie coś jeszcze?-spytałam kiedy miałam zamiar zamówić sobie kolejne piwo.
 -Coś mocnego.-odparł Louis.
 Po kilku godzinach wypiliśmy na tyle dużo,żeby śmiać się dosłownie ze wszystkiego,jedynie Harry jeszcze potrafił się uspokoić.Louis i Niall poszli się położyć w sypialniach.Ja niestety zostałam sama z lokowatatym.Na początku w ogóle się do siebie nie odzywaliśmy i nawet mi to pasowało.
 -Zagrajmy w 20 pytań.-zaproponował Harry.Widząc moją niezadowoloną minę dodał.-No nie bój się.Nie zapytam się przecież o kod do waszego sejfu.
 -Okey,niech ci będzie.Kto zaczyna?


1 komentarz:

  1. Super rozdział!
    Jeju co to będą za pytania jeju nie mogę się doczekać xx
    Weny!

    OdpowiedzUsuń