piątek, 4 lipca 2014

Chapter 3

Mila POV

-Gadaj gdzie ona jest!-krzyknęłam nabuzowana.Podeszła bym do niego i wpierdoliła jeszcze raz gdyby nie to,że obok niego wyrośli dwaj szerocy ochroniarze.
-Czego chcesz?-warknął mój ojciec stając obok mnie.
-Zrezygnuj z interesu.Wycofaj się.
-Nie ma mowy.-syknął.Wiedziałam,że prędzej by zginął niż oddał dobytek swojego życia.
-Właśnie sprała cię dziewczyna a ty chcesz prowadzić interes w Londynie?Hahaha.Idiota-zaczęłam się śmiać.
Chłopak popatrzył się na mnie morderczym wzrokiem nie mając zamiaru śmiać się ze mną.No cóż.Dostał ode mnie w jaja.
-Zaczynasz mi działać na nerwy bardziej niż wszyscy tutaj.-powiedział zaciskając zęby.-Być może twoją winą będzie śmierć twojej siostrzyczki.
-Jak śmiesz!-podeszłam do niego i nim jego dwaj "koledzy" się obudzili,dałam Harremu w twarz.-Zrób jej coś tylko a pożałujesz!
Poczułam jak dwaj "giganci" łapią mnie za ramiona próbując złapać.
Niedoczekanie...

Ashley Pov

Jakimś cudem w tym zamieszaniu weszłam do środka na zaplecze by znaleźć Izzy.Miałam tylko nadzieje,że Mila ,tata i Matt nadal żyją.Na pewno dziewczyno.
Przeszłam niezauważona do magazynu.Pociągnęłam za pierwsze drzwi.Nie znalazłam tam nikogo ani niczego.No może oprócz kartonów z alkoholem.Poszłam dalej przez korytarz.Na metalowych drzwiach było napisane "Chłodnia".Po cholerę w barze chłodnia?!
Pchnęłam ciężkie drzwi a na moich ramionach od razu pojawiła się gęsia skórka.Pod ścianą siedziała skulona brunetka cała sina.
-Izzy.-mruknęłam dotykając jej lodowatego policzka.
-Ashley...-jęknęła swoimi fioletowymi ustami.
-Choć,zabiorę Cię stąd.-pomogłam jej wstać i wyprowadziłam ją z chłodni.
Mruczała coś pod nosem ale była bliska utraty przytomności.Wyprowadziłam ją na zewnątrz wyjściem ewakuacyjnym i wsadziłam do samochodu.Okryłam kurtką Matta i powiedziałam.
-Zaraz wrócę Izzy.Pójdę po ojca i resztę.Nie odlatuj.
Zamknęłam samochód i popędziłam na podwórko.Nie wiedziałam jeszcze czegoś takiego. Wszędzie leżeli ludzie, na wielkich plamach krwi. Jak mniemam była ich. Mój ojciec stał i bił mojego chłopaka, a Mila szła w kierunku Stylesa krzycząc. Chciałam jej powiedzieć żeby się odwróciła, ale usłyszałam.
- Bądź cicho. Chyba nie chcesz żeby Twoja siostra dołączyła do trupów na dole.
- Chuja możesz mi zrobić.- Powiedziałam uderzając chłopaka łokciem, w miejsce gdzie kończą się żebra. Upadł na kolana, a ja uderzyłam go w jego czułe miejsce. Upadł, a ja wyciągnęłam mu z pistolet zza paska spodni.
- Też jestem z Reedów.- Rzuciłam i podeszłam do ojca, który wyżywał się na Macie.
- Zostaw go tato!- Krzyknęłam patrząc jak mój chłopak ledwo się rusza.- Rzucił Matta na ziemie i podbiegł do mnie.
- Nic Ci nie jest?
- Wszystko w porządku. Znalazłam Izzy. - Zobaczyłam biegnącą do nas Mile i celującego do niej faceta, który stał obok nas. Nie myśląc długo, strzeliłam do niego z pistoletu który zabrałam poprzedniemu. Upadł z głośnym krzykiem. Nie zauważyłam miejsca w które trafiłam, dopóki Mila nie zaczęła się śmiać.
- Ty to masz cela. - Rzuciła dalej się śmiejąc.
- Gdzie trafiła?- Spytał tata nadal mnie przytulając.
- W chuja.- Tata zaczął się śmiać.
- Moja dzielna córeczka.
-Gdzie Styles?-zapytałam rozglądając się po podwórku.
-A kogo to obchodzi.-wzruszyła ramionami moja siostra.-Palant.
Podeszłam do Matta,który próbował wstać.Całą jego twarz zalała krew a biała bluzka była już do wyrzucenia.
-Wszystko w porządku?-spytałam troskliwie.
-A jak myślisz?Cały krwawię.-oburzył się na co mruknęłam ciche "przepraszam".
- Jeszcze raz odezwiesz się tak do mojej córki, a dokończę to co
zacząłem.-warknął ojciec.
Jeszcze tego trzeba mi było.Kłótni mojego ojca i Matta.
Wróciliśmy do samochodów.Było nas o wiele mniej niż na początku.Zastanawiałam się ilu straciło życie ale teraz najważniejsze było to,że ludzie na których mi zależy nadal żyją.
Przyjrzałam się bliżej mojej siostrze.Z jej skroni leciała krew,tak samo jak z wargi i rozcięcia na policzku.Dodatkowo zauważyłam,że ma rozcięcie na leginsach.Ojciec natomiast miał się chyba o wiele lepiej.Miał tylko jakieś zadrapanie a plama krwi na jego kurtce wcale nie była jego.
Jechaliśmy w ciszy jednak jak zawsze chciało mi się wymiotować.
-Co z nią?-spytał ojciec przerywając cisze.
-Jeszcze chwila i zamarzła by na kość.-stwierdziłam trzymając dziewczynę,by było jej cieplej.
-Trzymał ją w lodówce?
-W chłodni.
Znów nastała minuta ciszy.
Wjechaliśmy na osiedle na którym wszyscy w domach mieli już pogaszone światła.Nawet nie chciałam patrzeć która była godzina.Parkując w garażu zauważyłam,że Matt wpadł w zły humor.
Rozumiem,że był wściekły na ojca ale dlaczego nie odzywał się do mnie?
Tata wziął Izzy na ręce i zaniósł do pokoju gościnnego.Mila poszła za nim natomiast Matt i zostaliśmy w salonie.
-Tylko nie zachlap mi kanapy.-warknął ojciec.
Przewróciłam oczami na jego wredny komentarz i wyjęłam apteczkę.Mój chłopak nad nic nie mówił.Kiedy przejechałam gazikiem by zdezynfekować ranę cicho jęknął.
-O co chodzi?-zapytałam nie mogąc wytrzymać ani minuty dłużej w tej cholernej ciszy.
-Jak mogłaś tak zniknąć?Myślałam,że coś ci się stało a później jeszcze Styles...
-Co on?
-Powiedział,że ciebie ma.Naraziłaś swoją siostrę!Skoczyła Stylesowi do gardła i myślałem,że go rozszarpie.Zabiła by go dla ciebie!
-Przepraszam dobrze!-oburzyłam się,że nie zauważył,że uratowałam Izzy.-Chciałam znaleźć...
-Mogłaś na nas poczekać.Jesteś całkowicie nieodpowiedzialna
-Gdybym została tam minute dłużej Izzy zamarzła by na śmierć!Jak możesz uważać,że jestem nieodpowiedzialna?!
Nic nie odpowiedział tylko przyssał się do mnie jak nigdy wcześniej.Nigdy nie czułam czegoś podobnego.Jego ciepłe wargi pieściły moje z taką zachłannością jak by robiły to ostatni raz.Usiadłam na niego okrakiem,dotykając przez materiał moich majtek o jego czuły punkt.Był podniecony.
Wplotłam mu palce we włosy i przyciągnęłam do siebie mocnej.Zjechał swoją ręką niżej podwijając materiał mojej sukienki.
-Nie tutaj.-jęknęłam kiedy swoje pocałunki przeniósł na szyje.-Jeszcze ktoś zobaczy.
-Na przykład ja.-usłyszałam głos ojca.
Stał na schodach z widocznym rozbawieniem na twarzy.
Zeszłam z Matta i odchrząknęłam. Powoli zaczął schodzić, podchodząc do mnie bliżej.
- Ty Ashley do pokoju, jest późno. Idź spać. A z tobą Matt mam do pogadania. Nie dosyć że narażasz moją córkę na śmierć, wrzeszczysz na nią i na koniec chcesz ją przelecieć?! Jaj nie masz?!
-Przestań na niego krzyczeć!-wkurzyłam się.-Na nic mnie nie naraził!Sama poszłam po Izzy i gdyby nie ja prawdopodobnie było by już po niej.Ale nie,oczywiście.Niech każdy widzi,że ja tylko uciekłam i wszystkich naraziłam!
Wyrzuciłam z siebie i poszłam do siebie,na schodach spotykając umytą Mile,która chciała mnie złapać jednak wyszarpnęłam jej się i trzasnęłam drzwiami.
Byłam tak wkurzona,że kopnęłam krzesło,które z hukiem upadło na podłogę.
Zdjęłam z siebie tą cholerną sukienkę i rzuciłam ją gdzieś na podłogę.Dresowe spodnie i duża bluzka były idealne do spania.Nie miałam już na nic siły.Nie wiedzieć kiedy zasnęłam.

Mila POV

-Przesadziłeś.-powiedziałam do ojca kiedy razem z Mattem siedzieliśmy u niego w gabinecie rozmawiając o nowym Stylesie.
-Harry miał racje.Jesteś za bardzo wyszczekana.-warknął mój ojciec biorąc butelkę Whiski.
-Czasami moje szczekanie wychodzi na dobre.Przynajmniej dokopałam temu...
-Nie chce tego słuchać!-ryknął.-Oboje dzisiaj zasłużyliście na kulkę w łeb.Szkoda tylko,że ty.-wskazał na mnie.-Jesteś moją córką a ty chłopakiem mojej drugiej córki.
-Czemu jesteś taki...-zaczęłam ale mi przerwał.
-Harry wypowiedział nam wojnę a wy macie to w dupie.Straciliśmy 12 naszych!
-Oni znacznie więcej.-zauważył Matt jednak mój ojciec nie miał zamiaru słuchać co mieliśmy do powiedzenia.
-Od teraz Ashley nie wychodzi z domu.Matt będziesz ją pilnował cały czas.-popatrzył na niego groźnie.-Ale żadnego pieprzenia w jej pokoju.A ty Mila.Uziemił bym cię za to co dzisiaj zrobiłaś ale,że jesteś mi potrzebna...Pomożesz mi się dowiedzieć więcej o tym całym Harrym.Chce wiedzieć o nim wszystko.Gdzie mieszka,co jada a nawet kiedy kicha,jasne?!
-Ma katar sienny.-mruknęłam bardziej do siebie niż do niego.
-Słucham?
-Ma katar sienny więc prawdopodobnie kicha właśnie teraz.-wstałam z krzesła i wyszłam z jego gabinetu marząc wyłącznie o ciepłej kąpieli i dobrym filmie.

Ashley Pov

Obudził mnie wrzask ojca dochodzący z korytarza.Na początku nie chciałam się ruszyć jednak odrzuciłam kołdrę i lekko uchyliłam drzwi.
- Zamknij wreszcie ryj! Dostałeś wystarczająco dużo pieniędzy żeby zapomnieć o tym co widziałeś z Katherine! Zapomnij wreszcie o mnie, naszych pieniądzach i odpierdol się od moich córek. Bo skończysz jak ona! - Ojciec krzyczał do telefonu czerwony ze złości. Wyszłam ostrożnie aby nie usłyszał, ale deska w podłodze głośno skrzypnęła a ja zamknęłam oczy.
- Ashley? - Spytał podchodząc.- Co tu robisz? Myślałem że śpisz.
- Obudziłeś mnie. Co się stało z mamą? - Spytałam bez ogródek ze łzami w oczach.- To  przez Ciebie umarła?! Przez ten cholerny zawód?! Nienawidzę Cię! Przez Ciebie mama nie żyje!- Krzyczałam wściekła i zaczęłam biec.
- Ashley!- Krzyknął próbując mnie dogonić, ale nie udało mu się. Zatrzasnęłam drzwi zaraz przed nim i zaczęłam biec w kierunku środka dzielnicy. Chciałam się najebać, jak wszyscy w barach żeby zapomnieć. Żeby zapomnieć kim jest mój ojciec. Nagle wpadłam na jakiegoś faceta.
- No proszę. Ashley Reed. Dziękuję za pozbawienie mnie płodności.- Powiedział mężczyzna któremu zabrałam pistolet kilka godzin wcześniej.- Styles się ucieszy.
-Zostaw mnie do jasnej cholery!-krzyknęłam wyrywając się kiedy chciał mnie złapać.-Dajcie mi wszyscy święty spokój dzisiaj!
Spojrzałam na chłopaka.Miał brązowe włosy oraz oczy tego samego koloru.Miał ciemniejszą karnacje niż ja przez co wnioskowałam że ma Arabskie korzenie.
-Chyba nie powinnaś chodzić o takiej porze sama.-stwierdził z uśmiechem na twarzy.
-Jebcie się wszyscy z tymi waszymi gangami.-Wiesz co...zabierz mnie do Harrego. Niech mnie zabije. Bardzo chętnie umrę.-po tych słowach łzy ciekły mi po policzkach.Nie chciałam,żeby ten palant widział jak płacze ale nie mogłam sobie z tym poradzić.Czułam się taka bezbronna,taka słaba,jak jeszcze nigdy wcześniej.
-Ej,mała nie płacz.-powiedział lekko się do mnie przysuwając.
- Będę płakać, a Tobie chuj do tego! - Krzyknęłam. Podszedł do mnie ostrożnie jakby nie wiedząc co ma zrobić, i pogłaskał mnie po policzku, ocierając łzę.- Zostaw mnie.- Wyszeptałam patrząc w jego brązowe oczy. Były piękne, a on naprawdę przystojny. Myślałam tak o wrogu? Zaraz. Wrogu. To idealny sposób na zemstę. Podeszłam bliżej bruneta i pocałowałam go tak namiętnie jak mnie Matt niedawno. Przyssał się do mnie, nie chcąc puszczać.Przytrzymałam jego policzek kiedy wdarł się językiem do moich ust.
Nie obchodziło mnie to jak jutro spojrzę w oczy tacie.Jak zareaguje Mila.Chodziło mi tylko o zemstę.Wszystkie inne myśli odeszły na bok.
Oderwaliśmy się od siebie tylko na chwile by zaczerpnąć powietrza.
-Co ty robisz?-jęknął chłopak gdy zaczęłam rozpinać jego koszule.Jednak nie odsunął się ani na krok.
-Chcesz żebym nie płakała?-kiwnął głową.-To siedź cicho.
-Ale...-nie zdążył powiedzieć ponieważ pchnęłam go na drzewo.Skrzywił się jednak nie opierał kiedy zrzuciłam z niego kurtkę.
Byłam cholernie wkurzona!Nie będą mnie traktować jak pięcioletnie dziecko!Nigdy!


Czytasz?Zostaw komentarz,to dla nas dużo znaczy

1 komentarz: